29.04.2020

Small winter house.. cz.2. - FINAŁ


Witajcie kochani.. 

Dziś przychodzę do Was, z kolejnym finałem, który dotyczy zestawu z firmy; FruzelOk..

Jak dobrze pamiętam.. 
O tym zestawie wspominałam Wam, kilka miesięcy temu.. 
A będzie to dokładnie; 14.12.2019 roku.. <klik>

W tamtym czasie, mówiłam tu na blogu i jak na kanale; 

z jakiej firmy pochodzi ten zestaw, co się znajduje w tym zestawie, kto jest autorem całego tego projektu i jaki ma wymiar sklejka drewniana, na której będziemy wyszywać ten domek..

Dodoma taką ciekawostkę, że firma FruzelOk w swoich zestawach ma wyłączenie, 
skleję drewnianą do wyszywania.. Nie żadną kanwę, czy kanwę plastikową, tylko skleję drewnianą..
I przez to, firma ta, ma wyjątkowe zestawy w swoim pakiecie.. 

Powracając do tematu.. 

Po publikacji pierwszego posta, dotyczącego tego zestawu.. 
Domek zaczęłam wyszywać, przez kilka dni..
A następnie po kilku dniach schowałam go do szuflady.. 
A czemu to zrobiłam..?? 
Ponieważ zbliżały się, święta Bożego Narodzenia i to było dla mnie priorytetem, 
niż ten hafcik.. 

Ponowne wyszywanie, odbyło się, po skończeniu Fabiana.. 
A czemu dopiero wtedy..? 
Bo chciałam moi drodzy, odpocząć od dużego projektu, jakim był Fabian.. 
Nacieszyć się małym projektem i co najważniejsze, zebrać siły na kolejne duże projekty..
Co będą, lada dzień mnie wołać.. 
A o tym, już niebawem będzie mowa.. 

Co do domku, bardzo fajnie mi się go wyszywało.. 
Nie spieszyłam się, a cieszyłam się, z każdego postawionego krzyżyka.. 

Tak się cieszyłam, że uzyskałam bardzo fajny efekt końcowy, który mnie bardzo zaskoczył 
i mam nadzieję, że Was też, on zaskoczy.. 

A to za chwilę..;) 

Po wyszyciu tego zestawu, zostało mi na stanie, kilka produktów.. 


Przede wszystkim została mi, mulina DMC.. 
I jak wspominałam wcześniej.. W tego typu zestawach, znajduje się ona, w dość długich pasmach.. Część muliny wykorzystałam do zera, a część zaplątałam w warkocz.. 
I ta co mi pozostała, wykorzystam, w jakiś małych projektach.. 

Dodam taką, mała informację.. 
Że firma FruzelOk, tworzy swoje projekty, wyłącznie na bazie oryginalnej muliny DMC.. 
Nie na innej, tylko na DMC..

Jeżeli chodzi o wyszywanie, wyszywałam dwoma nitkami muliny.. 

Jedynym mankamentem wyszywania na sklejce drewnianej, jest to, 
że jest ciężko przewlec igłę z muliną poprzez, pionowe "kreski" muliny po lewej stronie.. 
Trudność ta, jest spowodowana tym, że jest to sklejka, a nie kanwa.. 
Ciężko było, lecz najważniejsze że się udało.. 

Kolejnymi produktami, które mi pozostały to; jedna igła, kilka zwykłych koralików i żyłka.. 

Co do igły, otóż w zestawie były trzy.. I co się z nimi stało..??

Pierwsza igła, która była przeznaczona wyłącznie do haftu, została skrzywiona przez mnie, 
w czasie wyszywania backstitch-u.. Skrzywiłam ją pod kontem 40 stopni..
Kolejna igła, która była przeznaczona do wszywania koralików, 
w czasie wszywania ich pękła mi.. 
No i pozostała mi jedna.. 

Wykorzystałam wszystkie koraliki Mill Hill, a pozostały mi zwykłe.. 

Z żyłką, były, mega przeboje.. 
Gdyż jest ona, bardzo i to bardzo cienka, nawet od tej, co się zaznacza na kanwie kratki.. 
I na dodatek, jest przezroczysta.. 
Wszywanie koralików z jej pomocą, było nie lada wyzwaniem, dla mnie.. 
Musiałam bardzo, wytężać wzrok, choć ten, mam bardzo dobry.. 
I czasem musiałam, wyszywać na wyczucie.. 

No ok już nie przedłużam Wam mojego gadania.. 
Zobaczcie sami jak domek powstawał.. 








Bym zapomniała.. 
Na tył domku, został przyklejony filc.. 
Który był do tego przeznaczony.. 



Pozdrawiam was serdecznie.. 
Do usłyszenia..;) 


PS: Znowu bym zapomniała.. 
Domek ten zakupiłam w tym oto sklepie <klik>



17.04.2020

Fabian.. cz.5. - FINAŁ

Witajcie kochani..

Jest jest, udało się..!! 
Mogę tak krzyczeć, nom stop.. A czym, jest ta duma spowodowana..?
A tym kochani, że udało mi się skończyć Fabiana.. 

Jak piszę ten post, to jeszcze do mnie nie dociera, że już skończyłam wyszywać Fabiana.. 
Po prostu, radość jest przeogromna.. Choć z jednej strony, jest smutek, bo przyzwyczaiłam się do tego haftu.. No nic na to nie poradzę, najważniejsze, że wyszłam z tego zadania cało..

Tak dla przypomnienia.. 

Jak sami wiecie, jest to zdj przerobione na haft krzyżykowy.. 
Rozpoczęłam je wyszywać, w dniu 14.02.2019 roku, a skończyłam 09.04.2020 roku.. 
Można powiedzieć, że praca w moich małych rączkach, powstawała; rok i niecałe dwa miesiące..
 Jak dla mnie, jest to ogromny sukces.. 

Ponieważ obraz ten, nie jest małych rozmiarów.. 
I dodam, że jest to, mój pierwszy taki debiut, jeżeli chodzi o tego typu pracę..

Co do rozmiarów, są one następujące..

Rozmiar w krzyżykach; 240 x 256..  
Rozmiar w cm; 40 x 43 cm..

Jak sami widzicie, troszkę tych centymetrów jest..

Jeżeli chodzi o materiały, jakie użyłam do Fabiana, to nic innego jak;

kanwę Aida 16 ct Zweigrat ecrii..
mulinę DMC w 73 kolorach..

Zwykłe proste materiały, lecz jeszcze zapomniałam dodać, że użyłam też, 
swojego serduszka.. 
Tak jak każda hafciarka, a po to, żeby praca ta powstawała z sercem.. 

A jak powstawał Fabian..? 
Zobaczcie sami, etapy jego powstawania..



















Za pewne zastanawiacie się, jakie oprawy użyłam, co do tego obrazu.. 
A powiem Wam, że delikatnej..


Otóż wybrałam białą ramę, z delikatnymi dodatkami srebra.. 
Następnie użyłam, mieniące się srebrne pas-partu i szkło antyrefleksowe.. 
Wybrałam ten komplet, bo chciałam, żeby całość bardzo fajnie, ze sobą współgrała.. 
I uważam osobiście, że efekt ten uzyskałam..



Zapomniała bym dodać, że Fabian inaczej moi drodzy wygląda na; 
zdjęciu, na filmie.. A co dopiero, na żywo.. 

Mogę tylko powiedzieć, złośliwość rzeczy martwych.. 
Nic na to nie poradzę.. 


Pozdrawiam was serdecznie.. 
Do usłyszenia..;)